Search

narodowy komunizm

Dodano 10 września 2010 o 20:53:28

Opodatkujmy cotylkodasię!

Próbowałem pomyśleć jak pan Terlikowski i uważam, że potrzebny jest podatek nie tylko od bezdzietności, ale także od posiadania tylko jednego, tylko dwóch, tylko trzech itd. "Ludzie, którzy wychowują dzieci dla społeczeństwa" nie mogą siedzieć z założonymi rękami (i resztą członków) i NIE MIEĆ DZIECI!

Komentarze:

No tak. Ktoś w końcu musi pracować na nasze emerytury i renty.

Podatek od nieposiadania posła w rodzinie. O!

klisu, mógłbyś się odnieść do tego fragmentu artylułu: "I choć rozumiem, że dla wielu ludzi te słowa mogą brzmieć ostro, to są one prostym stwierdzeniem, że urodzenie i wychowanie dzieci – jest z punktu widzenia państwa i społeczeństwa – zwyczajnie opłacalne. I to o wiele bardziej niż bezdzietność. Ludzie, którzy decydują się na dzieci, są zatem niezwykle dla państwa opłacalni, a w obecnej sytuacji, trzeba to powiedzieć nawet mocniej, są ostatnią nadzieją na to, że państwo i państwowy system ubezpieczeń nie runie, grzebiąc pod sobą nas wszystkich. Dlatego na rodziców trzeba chuchać i dmuchać, a tym, którzy dla własnej wygodny nie chcą mieć dzieci, łagodnie (choćby za pomocą takiego podatku) przypominać, że na ich emerytury, na to, żeby miał kto się nimi zajmować pracują (i to ciężko) inni. A w związku z tym oni muszą za tę pracę i za bezpieczeństwo socjalne więcej zapłacić."

Bo moim zdaniem rozumowanie jest sensowne. Starzenie się społeczeństwa to nie jest bajka, tylko rzeczywistość.

Jedyne co mnie niepokoi, to małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci. Ale wystarczyłoby ich poprostu zwolnić z tego podatku...

W sumie to można pójść też w drugą stronę i obniżyć podatki dla tych co mają dzieci, ale to właściwie prawie to samo...

W sumie to można pójść też w drugą stronę i obniżyć podatki dla tych co mają dzieci, ale to właściwie prawie to samo...

Ale za to nie śmieją się już z nas za granicą ((C) Bartini), no i na kogóż głosować, jeśli nie na nich?...

@Torero: dzięki, dzięki, widzę że ten tekst już utrwalił się w społecznej świadomości. :)

Aż chyba w końcu się wezmę i napiszę nocię na blogasku swym, na cześć tow. Terlikowskiego.

Skąd u was takie zezwierzęcenie?

No właśnie towarzyszu Terlikowski, no skąd? Najwidoczniej 15 lat spędzonych w komunizmie dostatecznie zaszczepiło wam we łbie myśl, że człowiek to zwierzę i to w dodatku hodowlane, nad którymi musi stać odpowiedni hodowca.
Dla wygodnick[...]

"Starzenie się społeczeństw" to problem socjalistyczny. Zgodnie z zasadą, że "socjalizm dzielnie walczy z problemami nieznanymi w innych systemach". Ja nie wiem z jakiego powodu ktoś ma albo nie ma powodu i nie mam zamiaru utrzymywać zastępu urzędników tropiących te powody. Setki lat ludzie się rozmnażali, ginęły i powstawały społeczeństwa bez pomocy kontrolerów do spraw urodzeń.
Dziś damy urzędnikom prawo do represjonowania bezdzietnych a jutro będą represjonować dzietnych (vide ChRL).

Nie rozumiem pierwszego zdania. Dlaczego socjalistyczny? Przed starzeniem się społeczeństw ostrzega Europejski Bank Centralny i Bank Światowy. Oba twierdzą, że zagrozi to gospodarce. Tak więc nie jest to "problem nieznany w systemach innych niż socjalizm". (źródło: http://www.hotmoney.pl/artykul/ekonomia-czy-starzenie-sie-spoleczenstw-doprowadzi-do-krachu-2512)

Zdanie "Dziś damy urzędnikom prawo do represjonowania bezdzietnych a jutro będą represjonować dzietnych (vide ChRL)." to moim skromnm zdaniem demagogia. Równie dobrze mogę powiedzieć "dziś pozwolimy policji strzelać do przestępców, to jutro będą strzelać do wszystkich". ChRL nie stoi przed problem starzenia się społeczeństwa (co ciekawe - trochę się to kłóci z Twoim pierwszym zdaniem) więc stosują odwrotną politykę. A że to kraj z takim a nie innym podejściem do obywateli, to te przepisy i sposób w jaki je egzekwują budzi kontrowersje. Mimo to ostrzeganie, że zrobi nam się w Polsce ChRL to przegięcie.

Ta "gospodarka" to jakaś wasza znajoma, że się tak o nią troszczycie? Co to w ogóle jest za jakiś slogan, że "starzenie się społeczeństwa zagrozi gospodarce"?

Bartini, przeczytaj art. który podlinkowałem. Co do "gospodarki" to nie wiem czemu się o nią nie troszczyć. W końcu od jej kondycji zależą m. in. nasze pensje i ceny w sklepach...

Ja proponuję, żeby każdy troszczył się o swój interes, a Rząd nie troszczył się wcale. O nikogo. I najlepiej żeby go w ogóle nie było.

Taaa..... anarchia to ustrój idealny. Zlikwidujmy też policję, wojsko, straż pożarną i służbę zdrowia.

Anarchia nie. Minarchia, ew. w najgorszym wypadku monarchia.

Minarchia to ten "ustrój" w którym państwo jest utrzymywane z dobrowolnych datków? To chyba chcesz to w Krainie Czarów wprowadzić...

Czyżbyś sugerował, że lud tak nisko ocenia władzę, że gdyby nie przymus to nie dałby na nią złamanego grosza? ;) Jak to mówi stara kapitalistyczna przypowiastka "rzecz jest warta tyle ile ktoś chce za nią zapłacić" ;)

Sugeruję, że większość będzie miała podejście "niech teraz inni zapłacą, bo mam akurat sporo wydatków i mi ta kasa potrzebna, ale może po następnej wypłacie...". Płacenie za coś ma sens, gdy istenieje zależność "nie płacę - nie mam, płacę - mam" a w tym wypadku rozumiem, że jakbym nie zapłacił, to i tak państwo by istniało.

A teraz niby jest inaczej?

Może nie zauważyłeś, ale teraz podatki nie są dobrowolnym datkiem.

Nie, ale Rząd uprawia politykę niezależnie od tego czy pieniądze posiada czy nie.

I Bogu dzięki - gdyby państwo robiło sobie np. rok urlopu z powodu braku kasy to by dopiero była katastrofa. Poza tym jak są normalne podatki, to przynajmniej można coś zaplanować, bo wiesz jakie będą wpływy za rok, a datków to nie zaplanujesz...

No, patrz, to skąd się bierze deficyt budżetowy, skoro wiesz jakie wpływy będą za rok?

Stąd, że wpływy nie wystarczają na pokrycie deficytu. I wiedza, że wpływy nie wystarczą, wcale nie sprawia, że nagle jednak wystarczą...

"Zdanie "Dziś damy urzędnikom prawo do represjonowania bezdzietnych a jutro będą represjonować dzietnych (vide ChRL)." to moim skromnm zdaniem demagogia. Równie dobrze mogę powiedzieć "dziś pozwolimy policji strzelać do przestępców, to jutro będą strzelać do wszystkich"."

Ten bezdzietny to przestępca czy dzietny? Chciałbym znać punkt odniesienia.
Demagogia powiadasz... Zdradź mi w takim takim razie dlaczego odrzucasz przykład Chin.

"Dlaczego socjalistyczny? Przed starzeniem się społeczeństw ostrzega Europejski Bank Centralny i Bank Światowy."

Chcesz powiedzieć, że to o czym pisze EBC i BŚ to raporty prywatnych instytucji badawczych? Mam nadzieję, że wiesz co to za instytucje pisząc to co piszesz.

Ok, a więc BŚ i EBC to instytucje socjalistyczne, a Polska właściwie niewiele różni się od Chińskiej Republiki Ludowej, która z kolei nie jest socjalistyczna, ponieważ nie boryka się z socjalistycznym problemem starzenia się społeczeństwa. Sorry, głupio założyłem, że żyjemy w tym samym świecie.

Nawet bardzo głupio. Mnie zwyczajnie nie obchodzi z czym się boryka ChRL (chociaż gdzieś tam obiło mi się o uszy o problemie chińskich rozpieszczonych singli). Widzę natomiast do czego prowadzi urzędnicza wszechwładza. Ty uważasz, że coś jest socjalistyczne tylko wtedy gdy media/władzia/celebryci powiedzą Ci: "to jest socjalizm".

BŚ i EBC nie są wiarygodne bo realizują politykę jakichś tam rządów a więc URZĘDNIKÓW

Naprawdę czujesz się taką mróweczką, która żyje dla dobra społeczeństwa i to jest Twój cel istnienia?

Nigdzie nie powiedziałem, że chcę urzędniczej wszechwładzy. Nie wspomniałem też ani słowem o mediach, ani tym bardziej celebrytach. Nie pisałem też nic o celu istnienia. Owszem napisałem, że to ważne, żeby gospodarka była w dobrej kondycji, ale od napisania "to ważne" do "celem mojego istnenia jest" to spora droga... Poza tym jeśli dobrze rozumiem, to wg Ciebie to, że BŚ i EBC realizują politykę "jakichśtam rządów" sprawia, że są socjalistyczne? Rozumiem lepie by było gdyby realizowały politykę niczyją, albo były ponad rządami i realizowały swoją własną - wtedy byłyby kapitalistyczne?. Jeśli ta rozmowa ma wyglądać tak, napiszesz mi co uważam i komu wierzę, a ja będę przekonywał Cię, że nie jestem wielbłądem, to dajmy sobie spokój. Szkoda czasu. Swoją drogą pisanie "rząd czyli urzędnicy" to spore nadużycie. Urzędnikiem jest np. pani na poczcie. Albo pani na recepcji w państwowej przychodni. Uważasz, że te mają znaczący wpływ na politykę BŚ? Większy niż jakikolwiek inny wyborca?

Są socjalistyczne bo walczą z problemami nieznanymi w normalnych systemach. Ty natomiast powołujesz się na nie jak na wyrocznię ("słuszną linię ma nasza władza").

Najlepiej jakby nie realizowały ŻADNEJ polityki, gdyby były komercyjnymi bankami mogącymi np. upaść przy słabym zarządzaniu. Myślę, że nie byłyby w stanie wytrzymać tej próby. Tak jak nie wytrzymała jej sztucznie pompowana Grecja, której nie pozwolono upaść dla wyższego celu jakim jest "dobro strefy euro".

Próbujesz uparcie wytłumaczyć, że rodzinę ma się "dla społeczeństwa", "żeby się nie starzało", "żeby nie upadł system emerytalny"... Ja rozumiem, że "kto za młodu nie był socjalistą ten na starość będzie sk*rwielem", ale polecam poczytać co jeszcze jest w tym powiedzeniu. Jeśli rodzinę będziesz miał w tym celu to nie będzie rodzina szczęśliwa. Czym innym jest cel a czym innym konsekwencje.

Pani na poczcie jest urzędnikiem? Pani na poczcie jest pracownikiem poczty. Bo jeśli ona jest urzędnikiem to urzędnikami są też pracownicy InPost (i innych). Pani na recepcji w przychodni jest dla Ciebie urzędnikiem? Moje serdeczne gratulacje :) A członek Zarządu spółki to pewnie kapitalista? Stąd pewnie wniosek, że rodzic to pracujący na dobro ogółu członek kolektywu zapewniającego społeczeństwu podatników.

Zadałem Ci proste pytanie, odpowiesz na nie? Rodzinę założyłeś/założysz po to by się społeczeństwo nie zestarzało?

A! Jeszcze jedno: doczytaj kto, kiedy rozpoczął całą tą hucpę z powszechnym systemem emerytalnym oraz dlaczego początkowo był stabilny (piramida finansowa też jest dla kilku pierwszych poziomów ogromnym sukcesem).

http://www.usatoday.com/news/world/2010-09-09-1Achinaonechild09STN.htm

Można wahadełkiem w jedną stronę, można też w drugą, przecież są raporty z BAAARDZO mądrych instytucji :)

Próbujesz uparcie wytłumaczyć, że rodzinę ma się "dla społeczeństwa", "żeby się nie starzało", "żeby nie upadł system emerytalny"...

Nie do końca. Ale to może być moja wina, że nie dość dokładnie przelałem myśli na ekran.
Napisałem, że w społeczeństwie jest coraz mniej osób młodych, czynnych zawodowo, a coraz więcej emerytów. Z tym się chyba zgodzisz? W dodatku często jest tak, że dobrze sytuowane rodziny są jednodzietne, a te biedne - są wielodzietne. Ludzie wiedzą, że dziecko to wydatki, masa poświęconego czasu itd. itp. więc wolą mieć jedno, bo to zaspokaja ich potrzebę macieżyństwa, a jednocześnie jest stosunkowo małym obciążeniem.

Tak więc za te 30 lat, to jedno dziecko będzie pracowało na dwoje swoich rodziców. System emerytalny to jedno, służba zdrowia to drugie. Już teraz zastępy babć stoją w kolejkach w państwowej służbie zdrowia - będzie pewnie jeszcze gorzej.

Z tego rozumowania (a nie z tego co mówią media/władze/celebryci) wynika moje zdanie, że jeśli państwo chce coś robić w kierunku "uatrkacyjnienia" posiadania dzieci to jest to dobry pomysł. W tym momencie nie jest ważne, czy to będą podatki dla bezdzietnych, czy ulgi dla "dzietnych" (co jest lepszym pomysłem, mniej kontrowersyjnym).

Jeśli pokażesz mi błąd w tym rozumowaniu, to być może zmienię zdanie.

Pani na poczcie jest urzędnikiem państwowym, bo poczta jest państwowa. InPost jest prywatny. Nie wiem o co chodzi z tymi gratulacjami. Każdy pracownik dostający pensję z podatków, to albo mundurowy, albo urzędnik państwowy. Natomiast jeśli pisząc "urzędnicy" masz na myśli polityków, czy ogólnie tą "elitę" urzędniczą to OK. Mnie to bez różnicy - ważne, żebyśmy obaj wiedzieli o kim mowa.

A członek zarządu spółki (o ile nie jest to spółka państwa) to nie kapitalista? Kurcze, codziennie widuję członka zarządu międzynarodwej korporacji - nie wiedziałem, że to komuch!

Co do rodziny, to jeszcze nie założyłem. Założę ją oczywiście żeby zaspokoić moją potrzebę ojcostwa. Ale ucieszyłbym się gdyby państwo pomogło mi mieć więcej dzieci. I to też nie dlatego, że tak będzie dobrze dla społeczeństwa (chociaż to też gdzieś tam tkwi mi "z tyłu głowy").

Poprostu państwo powinno mieć nieco szersze horyzonty niż jedna rodzina. Chyba uważasz, że poglądy i 'polityka' jednej rodziny da się poprostu przeskalować na politykę 40 milionów. Otóż nie. Jako pojedynczego obywatela nie musi mnie obchodzić starzenie się społeczeństwa. Nie musi mnie też obchodzić dlaczego w służbie zdrowia są za małe płace, ani dlaczego obywatele są coraz gorzej wykształceni. Wystarczy, że będzie mnie obchodziło to, żeby mi i moim najbliższym było dobrze.
Co innego jednak państwo - te z kolei musi się tym wszystkim przejmować i uprawaiać taką politykę, żeby przeciętny Kowalski dbając, żeby było mu dobrze jednocześnie dbał (nawet nieświadomie) o dobro społeczeństwa, kraju. I teraz jak powiesz Kowalskiemu, że będzie płacił mniejsze podatki jak będzie miał więcej dzieci, to Kowalski być może zdecyduje się na trzecie dziecko. Nie dlatego, że poczuje więź ze społeczeństwem, tylko dlatego, że może chciałby mieć to trzecie dziecko, ale boi się, że nie podoła finansowo.

"Tak więc za te 30 lat, to jedno dziecko będzie pracowało na dwoje swoich rodziców." - to jest właśnie myślenie socjalistyczne, ja chcę pracować na swoją emeryturę i chcę by każdy pracował na swoją, nie widzę potrzeby bycia odpowiedzialnym za Ciebie i nie chcę byś ty był odpowiedzialny za mnie. Ja jestem już od jakiegoś czasu dorosły i opiekunek nie potrzebuję. Jak ktoś potrzebuje to jest Caritas, Owsiak, fundacje i organizacje samopomocowe.

Po co Państwo ma robić coś w celu "uatrakcyjnienia posiadania dzieci"? Co to jakaś nowość na rynku i trzeba kampanię marketingową robić? Ludzie dzieci miewają lub nie od paru tysięcy lat i dopiero od około 100 do ich posiadania zaczęło być potrzebne Państwo.

Poczta Polska jest spółką, państwową, ale spółką, ale nie będziemy tu teraz o poczcie prawić bo nie o tym ten wpis. Ty zwyczajnie mylisz ministerstwa ze spółkami (choćby skarbu państwa). Mówiąc urzędnik nie myślałem o szatniarzu w ministerstwie i wiesz o tym dobrze.

"codziennie widuję członka zarządu międzynarodwej korporacji - nie wiedziałem, że to komuch" - to niedobrze, że myślisz tak o pracownikach najemnych, bo większość dzisiejszych członków zarządów spółek to pracownicy najemni zatrudnieni przez tych co rozporządzają kapitałem.

"ucieszyłbym się gdyby państwo pomogło mi mieć więcej dzieci" - słabo działa ta edukacja seksualna w szkołach. Ja nie miałem takowej i dobrze wiedziałem mniej więcej od 15 roku życia, że do "mania dzieci" wcale mi Państwo potrzebne nie jest. W uproszczeniu: wystarczy kochać swoją żonę oraz chcieć i wierzyć, że się uda. Ja z tyłu głowy to mam jedynie myśl jak to zrobić by byli szczęśliwi, no ale każdy ma jakieś tam swoje priorytety, ważne by nie przymuszał do nich innych. Ty miej dzieci dla "społeczeństwa" ja będę je miał po to by były szczęśliwe i zdobywały świat.

Nie da się "przeskalować" jednej rodziny na całe państwo bo każda z nich jest odrębnym bytem, jedni lubią spać pod gruszą a inni jeździć w Pieniny i stać wieczorami na ganku na jednej nodze.
Państwo powinno zapewniać bezpieczeństwo i nie przeszkadzać w rozwoju. Tyle i aż tyle. Pojedynczy Kowalski niech robi co chce byle przestrzegał prawa aby drugi przeciętny Kowalski mógł robić co chce przestrzegając prawa. Za robienie co się chce nie powinno być żadnej kary. Konsekwencje ludzie poznają bo zawsze je znali bez potrzeby prowadzenia "kampanii społecznych".

To co napisałeś w ostatnim akapicie nijak się nie ma do pomysłu popieranego przez Terlikowskiego. On chce opodatkowywać za "niemanie" tam nic nie ma o mniejszych podatkach dla wielodzietnych, jest karanie podatkami za "niedzietność".

A co do służby zdrowia i edukacji: Państwo się tym zajęło to i działa to tak jak wszystko czym zajmuje się Państwo zamiast skupienia na swych jedynych funkcjach. Ale my tu nie o tym.

" Ty miej dzieci dla "społeczeństwa" ja będę je miał po to by były szczęśliwe i zdobywały świat."

Wyraźnie napisałem, że to nie jest powód dla którego chcę założyć rodzinę, a Ty po raz drugi wkładasz mi to w usta.

"słabo działa ta edukacja seksualna w szkołach. Ja nie miałem takowej i dobrze wiedziałem mniej więcej od 15 roku życia, że do "mania dzieci" wcale mi Państwo potrzebne nie jest."

Widzę tu dwie możliwości - albo jesteś głupi i zupełnie nie zrozumiałeś o jaką pomoc mi chodziło (podpowiem - nie chodziło o przytrzymanie penisa czy pokazanie o który otwór chodzi), albo z premedytacją przypisujesz temu co napisałem taką interpretację, a więc znów - chcesz, żebym tłumaczył, że nie jestem wielbłądem.

Jeśli zamierzasz pisać mi tutaj co uważam i liczysz na to, że będziemy tak dyskutować, to proponuję, żebyś sam sobie odpisywał na komentarze. Wyjdzie na to samo, ale nie będziemy marnować mojego czasu.

Jestem głupi i zupełnie nie zrozumiałem o jaką pomoc Ci chodziło.
Ja do mania dzieci pomocy Państwa nie potrzebowałem, ty piszesz ciągle, że potrzebujesz. Wytłumacz mi zatem jakiej pomocy potrzebujesz od tego Państwa? Mają Ci napisać ile będą potrzebowali za 20 lat podatników, a Ty ochoczo podejmiesz stachanowskie wyzwanie i będziesz wkładał we właściwe dziury nieprzytrzymywanego penisa? Naprawdę wierzysz w profetyczne zdolności urzędników państwowych (w tym pań na poczcie)? Widzę w takim razie, że nie tylko ja jestem głupi.

Dodaj komentarz.

Musisz się zalogować, żeby dodać komentarz.